sobota, 18 stycznia 2014

Parte Primero: Inevitable

3.09.2014, Paryż

- Wstawajże, Gerard! Ile można! - krzyczała Shakira, w tym samym czasie rzucając poduszkami w swojego męża.
Ten niechętnie usiadł na brzegu łóżka i przyglądał się, jak Kolumbijka lata po mieszkaniu.
- Na co ty czekasz? Próba za pół godziny, a Paryż cały zakorkowany.
Pique zmrużył oczy próbując zrozumieć, co ona powiedziała. Sepleniła wyjątkowo, ponieważ czesząc się, przytrzymała wsuwki wargami. Co jednak bardziej zadziwiło obrońcę, to słowo 'próba'. Piosenkarka zrezygnowała z nich przy ostatniej trasie koncertowej, bo od zawsze twierdziła, że prawdziwe show zrobi tylko, gdy będzie zachowywać się naturalnie.
- Gdzie Shakira, którą poznałem? - zapytał.
- Tu jestem, kochanie. - uśmiechnęła się i puściła mu oczko.
- Tamta Shaki tyle nie pracowała, nie chodziła na próby i nie skupiała się wyłącznie na pracy. - powiedział, wstając z łóżka.
- Po prostu poznałeś mnie, kiedy właściwie nie pracowałam.
- Skoro nie pamiętasz, to pozwól, że ci przypomnę. Poznałem cię kiedy nagrywałaś Oral Fijacion vol. 2. To chyba praca, prawda?
- Oj, tak. Ale dobrze wiesz, że z czasem trzeba robić więcej, żeby zadowolić ludzi. - uniosła brwi, będąc pewną, że Gerard za chwilę to potwierdzi. Zwykło tak być, że on pochwalał wszystko co robiła ona, a także na odwrót. Choć w tę drugą stronę bywało różnie, szczególnie przez ostatnie miesiące, kiedy jedyny czas jaki para spędzała razem, to ten kiedy spali. Piłkarz odczuł tę przemianę dosyć boleśnie. Wcześniej nie widział świata poza swoją kobietą, a nagle był zmuszony, by zająć się czymś innym niż tylko nią i piłką. Bo football owszem pochłaniał jakąś część jego czasu, ale nie wystarczającą, żeby nie czuć się samotnym w wielkiej willi. Dwie godziny treningów dziennie i średnio jeden mecz na tydzień to zbyt mało zapomnieć. Koledzy z Barcy bardzo cieszyli się na nową płytę Shakiry, jednak tylko dlatego, że pozwoliło to im odzyskać przyjaciela, którego uważali za pantoflarza.  I to właśnie oni okazywali się tym zajęciem, którego mu brakowało w kryzysowych momentach jego związku. Choć ciężko nazwać to kryzysowymi momentami, bo kiedy jego kobieta pojawia się obok niego - problem znika. Wówczas cieszy się jej obecnością, a także ma nadzieje, że dawne chwile zostaną odnowione.
- Ja też jestem człowiekiem i nie czuję się zadowolony. - uśmiechnął się.
Przeklinał do siebie w myślach, bo znów popełnił ten sam błąd. Po raz kolejny jej uległ, oszukał swoje uczucia, a poniekąd także wokalistkę. Ilekroć zaczyna mówić, co o tym sądzi, to zawsze kończy się identycznie. Może los tak chce?
- Już nie długo ci to wynagrodzę. - powiedziała cicho i pocałowała Hiszpana.
Już po chwili oderwała się od niego i zbierała rzeczy to torebki, kiedy mężczyzna się ubierał. Po kwadransie byli gotowi, by wyjść na dół, gdzie czekała cała rzesza fanów pani Mebarak. Tak jak doradzała menagerka Victoria, nie mogła przejść obok nich obojętnie, więc kilku z nim podpisała płyty. Kiedy Gerard usłyszał swoje nazwisko skandowane gdzieś w tłumie, podszedł do swoich fanów i uradowany faktem, że znają go dobrze i we Francji, zrobił z nimi kilka zdjęć, a także złożył autograf na koszulkach. Był tak podekscytowany, że Shakira siłą musiała go stamtąd wyciągać do limuzyny.
- Limuzyna? - zapytał niedowierzając, gdy byli już w jej wnętrzu - Ostatnio jeździliśmy taksówką...
- I wiesz jak to wyglądało? Największa gwiazda muzyki latynoskiej w ledwo jeżdżącym gracie... - westchnęła przewracając oczami.
Ten widok wręcz zszokował wychowanka La Masii. Poczuł się przez moment, jakby właśnie coś mu się śniło i zaraz się obudzi. Te słowa z ust Shakiry były jak strzały wbijane w jego serce. Tego brakowało, żeby Kolumbijce odbiła teraz sodówa. Pique jednak po raz kolejny, powstrzymał się od wypowiedzenia jakichkolwiek słów w jej stronę.

*

W czasie gdy Shakira skupiła się na próbie, Pique wyszedł na zewnątrz by trochę ochłonąć i po raz kolejny przemyśleć sytuacje. Jednak nie przychodziło mu nic do głowy, co mogłoby uratować jego żonę zjedzoną przez potwora. Wtem zadzwonił mu telefon.
- Bonjour! Jak tam Paris? - zapytał uradowany Messi przez telefon.
- Odbiła jej sodówa. - odpowiedział szybko, z wymalowaną powagą na twarzy obrońca z Barcelony.
- Komu? Shaki?! Nie wierzę. - zaśmiał się Leo.
- Tak, wiem. Też bym nie wierzył, gdybym nie zobaczył, ale tak się składa, że niestety widziałem. - westchnął głośno.
- No to masz poważny problem.
- I tylko tyle?
- Co tylko tyle? - zdziwił się napastnik.
- Nie wesprzesz mnie, nie pomożesz?
- Jestem zajęty oglądaniem bajek z Thiago, przeszkadza mu, że gadam przez telefon, bo nie słyszy co mówi Kaczor Donald. - zaśmiał się.
- Więc wyjdź z pokoju.
- Słucham cię, drogi przyjacielu. - mówił Messi wciąż się uśmiechając.
- Nie, to ja słucham ciebie i twoich rad. - 
- Co ja mogę wiedzieć o żonach, którym odbija sodówa?! 
- Dzięki, stary, pomogłeś. - powiedział ironicznie.
- Doobra. To kilka pytań. Kochasz ją?
- Tak. - odpowiedział bez wahania.
- A ona kocha ciebie?
- Tego właśnie nie wiem.
- Więc każ jej to udowodnić, albo pozwól jej odejść. Nie sądzę, żeby cię nie kochała. Niech teraz ona się trochę postara, a co, to tylko mężczyźni od tego są?! - mówił przekonany co do tej teorii Lionel, który tak na prawdę nie pozwolił Antonelli starać się bardziej, niż on sam.
Gerardowi zaświeciła się żarówka w głowie.
- Sprawdź o której jest jakiś lot stąd do Barcelony. - odpowiedział Pique.

*

- Nosz gdzie do cholery on się podziewa?! - mówiła do siebie Shakira, próbując dodzwonić się do swojego męża.
- Shaki, pamiętaj, zero stresu. Na pewno będzie na koncercie. Widziałam, że nudził się na próbie, więc pewnie zwiedza Paryż, czy coś. - przekonywała menago.
- Zero stresu, jasne. - powtórzyła piosenkarka, chowając telefon do kieszeni.
- Teraz idź zrobić makijaż, koncert za godzinę! - uśmiechnęła się Victoria.
Wciąż powtarzając w głowie słowa Victorii o pozbyciu się stresu, Shaki wcale się go nie pozbyła. W dalszym ciągu zastanawiała się, dlaczego niby zwiedzając Paryż nie można odebrać telefonu? Coś tutaj jej nie grało. W trakcie ostatniej trasy koncertowej był obok niej non-stop i specjalnie na tę okazje, przekupił lekarza, by wypisał mu zwolnienie z gry. Tego samego spodziewała się i tym razem, jednak najpierw Geri odmówił symulowania, tłumacząc się ważnymi meczami dla Barcy, a teraz znika bez słowa. Nie rozumiała tylko, dlaczego nagle wszystko tak się zmieniło. Szczególnie, kiedy jej partner również poniekąd pracuje w show biznesie i wie, jak ciężko tam jest. Bolało ją to, że tak na to reaguje i nie pozwala jej choć na chwilę oddać się swojej pasji, czyli muzyce. 


*
Przed samym wyjściem na scenę, Kolumbijka wykonała jeszcze jedno połączenie do Gerarda. Tym razem skutecznie, w końcu usłyszała jego głos.
- Gdzie jesteś? - zapytała zmartwiona.
- W Barcelonie. - odpowiedział bezbarwnie.
- Jak... jak to w Barcelonie? - zapytała, mrużąc oczy.
- Zwyczajnie. Mam już dosyć takiej Shaki. - zakończył.
Jeszcze raz popatrzyła tępo w ekran swojego Samsunga, po czym rzuciła nim o podłogę, przeklinając.
- Shaki, błagam cię. Skup się tylko na występie.On nie jest teraz ważny. - mówiła Victoria, łapiąc piosenkarkę za ramiona. 
Chcąc nie chcąc, Shaki uroniła łzę. Przed wejściem jednak postanowiła pokazać, że jest silna i wyszła na scenę, jak do innej rzeczywistości. 

*

Ten występ już w połowie można było zaliczyć do najgorszych koncertów Shakiry. Po kilku piosenkach nadeszła jednak kolej na Inevitable. Napisała tę piosenkę po kilku tygodniach spotykania się z Gerardem. Dopiero w jej trakcie, poczuła ogromny smutek i ledwo powstrzymywała napływające do jej oczu łzy. To był najlepszy wykon Shakiry na tym gigu.


Nieuniknione


Muszę ci wyznać, 
Że nie umiem robić kawy, 
Nie rozumiem piłki nożnej 
Wierzę, że kiedyś byłam niewierna 
Źle gram w parqués
I nigdy nie zwracam uwagi na czas 

Aby być bardziej szczerą, przyznam, że 
Nikt nie myśli o tobie tak, jak ja 
Chociaż Tobie to jest już obojętne

Muszę ci wyznać, 
Ze nigdy nie kładę się spać przed dziesiątą 
I nie kąpię się w niedziele 
To prawda, że też płaczę raz w miesiącu 
Zwłaszcza, kiedy jest zimno 

Ze mną nic nie jest proste 
Powinieneś to już wiedzieć
Znasz mnie przecież bardzo dobrze
Bo bez ciebie wszystko jest takie nudne 

Niebo jest już znudzone patrzeniem 
Na padający deszcz 
I każdy dzień jest coraz bardziej 
Podobny do wczorajszego 
Nie ma żadnego sposobu 
Na zapomnienie o tobie 
Dlatego kochanie ciebie jest nieuniknione 

Zawsze wiedziałam, że jest lepiej 
Mówiąc o dwojgu ludzi
Zaczynać od mówienia o sobie

Poznasz już sytuację 
Tu wszystko jest coraz gorsze 
Ale przynajmniej jeszcze oddycham 
Nie musisz mówić, że nie wrócisz 
Znam cię dobrze 
W końcu pomyślę co robić dalej

Niebo jest już znudzone patrzeniem 
Na padający deszcz 
I każdy dzień jest coraz bardziej 
Podobny do wczorajszego 
Nie ma żadnego sposobu 
Na zapomnienie o tobie 
Dlatego kochanie ciebie jest nieuniknione 

Zawsze wiedziałam, że jest lepiej 
Mówiąc o dwojgu ludzi
Zaczynać od mówienia o sobie

***

Trochę pozmieniałam, bo ten rozdział miał być drugi, ale nie powiem wam, co za tym idzie. :) Dziękuję za sporo komentarzy pod prologiem i każdego, kto jeszcze nie widział mojego drugiego bloga, zapraszam do lektury:

http://no-me-olviides.blogspot.com

Opowiadanie o chorej na białaczkę dziewczynie, w której zakochał się Messi. Jest w stanie zrobić dla niej wszystko, a przede wszystkim - spełnić jej marzenia.



14 komentarzy:

  1. Nati to jest takie ghsowbdibdiebdibjdbuebxu be yxb ♥♥♥ coraz bardziej się uzalezniam i czekam ✿

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, szkoda, że trochę zaczyna się wszystko psuć, ale mam nadzieję, że jednak sytuacja pomiędzy Gerardem i Shakirą się poprawi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha ta rozmowa z Leo <3
    Czo ten Pique odpierdala ?
    Mam nadzieję, że to wszystko jakoś się ułoży :)
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. czo ten Pique ?
    czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Leooooooo < 333 i wzmianka o Anonelli *o* ♥
    Pique dobrze zrobił. Nie dziwię mu się ♥ niech stara Shaki wróci ;c;c ♥
    Dawaj kolejny, tak samo genialny jak ten < 33

    OdpowiedzUsuń
  6. o Jezu <3 jak genialnie O.o ty jesteś świetna, chciałabym pisać tak jak ty ! jesteś moim blogowym autorytetem ^^ zapraszam do siebie http://barcaalways4ever.blogspot.com/ :)
    bardzo zależy mi na Twojej opinii

    OdpowiedzUsuń
  7. super rozdział mam nadzieje, że jakoś to będzie bo po woli się psuje :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś mi taka Shaki też nie pasuje ;/ W końcu Gerard chodził na każdy jej koncert, ale ona na jego mecz to już nie.. Nie dziwie się mu.. Ciekawe, co wymyślił. Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ohh, biedny Geri :( Taki coś niedoceniany... :(
    Szkoda Shaki w końcówce :(
    mimo to, że smutno mi się zrobiło, to rozdział świetny, czekam na kolejny :) <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli mogę coś polecić jako osoba troszkę starsza, z lekką wadą wzroku - strasznie mnie oczy bolą jak dłużej czytam na takim ''pstrokatym'' tle. Zdjęcie całującego się Pique z Shakirą jest bardzo urocze, ale mimo wszystko... tło raczej powinno być jednolite, komfort czytania przyniesie Ci znacznie więcej czytelników. :)
    Odcinek ciekawy, dobre wprowadzenie, ciekawi mnie co będzie dalej. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaki cudowny ! :o <3 Kocham twoje opowiadania :33
    Ta rozmowa Gerarda z Leo świetna <33
    Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały, wspaniały, wspaniały!

    OdpowiedzUsuń