niedziela, 26 stycznia 2014

Parte Segundo: Illegal

Prawdopodobnie gdyby nie zmęczenie po koncercie, Shakira nie zasnęła by tej nocy. Zajęłaby się użalaniem nad sobą, bądź też zastanawianiem się, jak jej mąż mógł ją tak skrzywdzić. Poczuła się upokorzona w momencie, w którym dowiedziała się o powrocie Gerarda do Barcelony. Przez zamieszanie jakie tym wywołał, padło wszystko. Najważniejszy występ tej trasy koncertowej wypadł na tyle fatalnie, że sama wokalistka chciałaby go jak najprędzej wyrzucić z głowy. W głębi duszy tęskniła za Hiszpanem, jednak była na niego wściekła. Nie umiała przyjąć do wiadomości tego, że resztę trasy spędzi w samotności, tylko przez niewiedzę Pique. Ten zaś czuł się niekochany odkąd jego żona zajęła się nagrywaniem płyty. Oczekiwał dowodów miłości ze strony Kolumbijki, ponieważ jej praca ostatnimi czasy zdawała się być ważniejsza. Ona nie widziała problemu. Potrafiła zaakceptować, gdy piłkarz wybierał czasem trening czy mecz, miast jej. To była jego praca, którą kochał. Tym bardziej czuła złość, kiedy on zostawił ją przez brak zrozumienia do jej drugiej miłości. Uważał to za zdradę.

*

Kiedy Shakira w hotelu nie chciała wygrzebać się z łóżka, w willi Messich w Barcelonie wszyscy byli już na nogach. Lionel oglądał kreskówki ze swoim synem w salonie, a Antonella szykowała śniadanie w kuchni przyłączonej do tego pomieszczenia. Jak zwykle, cała rodzina była w dobrym humorze. Oni przeżyli już tyle, że życie nie będzie w stanie podstawić im więcej kłód pod nogi. 
Zadzwonił dzwonek do drzwi, a Anto krzyknęła "otworzę!" i ruszyła w ich stronę. 
- Już wróciliście z Paryża? - zapytała Argentynka mrużąc oczy, gdy zobaczyła Gerarda.
- Ja już wczoraj? - powiedział, gdy przywitał się z Antonellą buziakiem w policzek i wszedł do środka.
Pani Messi zamknęła drzwi i nie wiedząc o co chodzi, przyglądała się Hiszpanowi. Przywitał się z Leo, a także z Thiago i usiadł na kanapie. Antonella zasłoniła im telewizor. 
- Gdzie jest Shaki? - zapytała opierając ręce na biodrach.
Antonella przyjaźniła się z Shakirą, stąd też była poinformowana co do jej aktualnej lokalizacji. 
- W Paryżu. - odpowiedzieli chórem, na co zaśmiał się mały Thiago.
- Więc czemu ty jesteś tutaj? - zadała pytanie siadając na kanapie i biorąc synka na kolana.
- Pokłóciliśmy się. - powiedział Hiszpan robiąc głupie miny do małego Messiego.
- Wy się nie kłócicie, a ty nigdy byś jej nie zostawił. - zakpiła brunetka.
- Najwyższy czas, żeby coś zrozumiała. 
- Mogę wiedzieć, co do cholery zrozumiała? - zdenerwowała się.
- Chcę od niej dowodów miłości. - uniósł brwi.
- I dlatego zostawiłeś ją samą w trasie? - uderzyła się dłonią w twarz - Ona tam zginie...
- To był pomysł twojego męża - uniósł ręce.
- Wcale nie musiałeś tego robić. - usprawiedliwiał się Leo.
- Obydwoje jesteście siebie warci. - rzuciła poduszką w swojego męża, odłożyła syna na kanapę i złapała za telefon. 

*

Upokorzona wczorajszym koncertem Shakira nie miała zamiaru wychodzić z łóżka tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Przelewała swój 'zawód miłosny' na kartki papieru, co tworzyło powoli dobrą piosenkę. Wylała przy tym kilka łez. Gdy szła po gitarę, by dobrać właściwą melodię do jej nowego dzieła, usłyszała dzwonek telefonu. Spodziewała się swojej menagerki, jednak na ekranie pojawił się numer jej przyjaciółki Antonelli. 
- Shaki? Co się stało między tobą, a Gerim? - zapytała Argentynka, gdy piosenkarka odebrała.
- Jego zapytaj. Pojechał bez słowa.
- Wiem tyle, że chce dowodów miłości.
- Chcieć to sobie może. To on odjechał i to on ma romans, nie ja.
- Romans?! - krzyknęła Antonella.
- Tak podejrzewam. Anto, nie mam jak gadać, kończę pisać piosenkę. Za kilka godzin będę w Barcelonie, wpadnę do ciebie. Zadbaj, żeby Pique tam nie było, chce już o nim zapomnieć. Pa, kochana. - rozłączyła się.
Była pewna co do słów 'chcę o nim zapomnieć', ponadto, była bardzo konsekwentna. Bez wątpienia jest silną kobietą i jeśli coś chce, to to zrobi. Jednak zapomnienie o mężczyźnie, z którym tyle ją łączyło, którego kochała, dla którego zrobiłaby wszystko nie mogło być łatwe. Tak na prawdę, to było niemożliwe. Oszukiwała się, bo wcale nie chciała wyrzucić go ze swojej głowy. Była na niego zła, to normalne, że myśli się wtedy o najgorszym. Jedyne czego była w stu procentach pewna, to to, że jej mąż nie ma racji. 

*

Słynne trio, czyli Cesc Fabregas, Gerard Pique i Carles Puyol powróciło. Od dłuższego czasu jego 'funkcjonowanie' nie było często takie samo, a czasem z tria robił się duet. Teraz jednak, kiedy
Gerard
poczuł trochę wolności, może bawić się z przyjaciółmi jak przed laty. Tylko Cesc musi nad sobą wyjątkowo panować, by nie zdradzić swojej żony. 
- No, no, wrócił prawdziwy Geri! - klepnął przyjaciela Puyol, kiedy siedzący przy barze Pique nawiązywał kontakt wzrokowy z opaloną brunetką. 
Gerard uśmiechnął się szeroko i ruszył w jej stronę. Siedziała przy stoliku z koleżanką, jednak gdy piłkarz wstawał z miejsca, ktoś zaprosił ją do tańca. Wykorzystał sytuacje i usiadł obok brunetki.
- Gerard. - wyciągnął rękę w jej stronę.
- Nuria - uśmiechnęła się, jednak zignorowała gest - Grasz w Barcy, prawda?
- Tak. - pomachał głową potwierdzająco - Zatańczymy? - uśmiechnął się.
- Jasne. - powiedziała, po czym wstała - Czy ty czasem nie jesteś z Shakirą? 
- Nie przejmuj się tym teraz. - powiedział, obejmując ją rękoma wokół talii i przyciągając jej ciało do swojego. Byli już na parkiecie i oddali się tańcu.


*

Podróż z Paryża do Barcelony nie trwała długo. Prosto z lotniska, Shakira pojechała odwiedzić Antonellę. Chciała, by ta ją trochę wsparła. Wciąż nie mogła zrozumieć zachowania Pique, wciąż zadawała sobie pytanie, co zrobiła źle. Była dla niego wszystkim, a on był wszystkim dla niej. Zrobiła dla niego wiele rzeczy wbrew własnym upodobaniom. Wyszła za niego za mąż, choć jest przeciwna związkom na papierze. Pisała dla niego piosenki, dedykowała mu je na każdym koncercie, tańczyła dla niego, uczyła się zasad piłki nożnej i chodziła na jego mecze. Nie zdawała sobie jednak sprawy, że w pewnym momencie przestała się dla niego poświęcać. Że w pewnym momencie, to on, a nie ona mógł poczuć się zraniony.
Zadzwoniła do drzwi willi Leo i Antonelli. Otworzyła jej przyjaciółka z synkiem na ręce, był ubrany w piżamę, wciąż jednak skory do zabaw. Przywitała się z Argentynką i wzięła Thiago, po czym skierowała się do salonu.
- Gdzie Leo? - zapytała Shakira siadając na kanapie, przy tym stawiając Thiago na ziemię. Ten szybko pobiegł do zabawek.
- Na górze. Możesz go udusić. - uśmiechnęła się brunetka.
- Nieee, czemu miałabym to zrobić? - zaśmiała się Shaki.
- Bo on podsunął Gerardowi genialny pomysł powrotu. 
- Okej, gdzie jest Leo? - uśmiechnęła się Kolumbijka, która starała się nie okazywać słabości.
- Ile jeszcze razy mam mówić... Chciał pomocy, to pomogłem. Zapytałem tylko, czy kocha Shaki, a kiedy zapytałem czy Shaki kocha jego, kazał mi sprawdzić lot. To nie ja. - mówił schodząc po schodach. 
Wziął Thiago na ręce i oznajmił, że idzie położyć go spać. 
Panowała cisza.
- Kłóciliście się ostatnio? - zapytała Anto.
- Nie. To znaczy, w dzień koncertu, rano. Mówił, że dużo pracuję, ale, czy ja wiem... to nie była kłótnia. 
- Niech mi jeszcze raz ktoś powie, że to kobiety są niekonkretne... - westchnęła Argentynka.
- Skrzywdził mnie. Odszedł bez słowa. To znaczy, chyba odszedł, bo to wygląda na koniec... - powiedziała cicho.
- Nie, Shaki, to nie jest koniec! - uśmiechnęła się - On po prostu czuje się... zaniedbany? Tęskni za tobą. 
- I dlatego musiał mi to robić?
- O to samo go zapytałam. Ale kochasz go, prawda? - uśmiechnęła się Antonella.
- Tak.
- To zrób to dla was i pokaż mu, że go kochasz. Stać cię na to, Shaki. - złapała Shakirę za dłoń.
- To uraża moją dumę. - westchnęła.
- Przestań się nią przejmować. Pamiętasz, jak przekonywałaś mnie, że miłość jest najważniejsza?
- Nie. Wiesz co, Anto... ja po prostu nie pozbierałam się jeszcze po tym felernym incydencie, więc może daj mi trochę czasu i dopiero wtedy pomyślę, ile jestem w stanie dla niego zrobić. - wyrwała ręce i wstała z kanapy.
- Okej, nie naciskam. - podniosła ręce.
- Pójdę już. Cześć. - wzięła torebkę i skierowała się w stronę drzwi. 

*

Następnego dnia była już w Amsterdamie. To szare, ale mimo wszystko piękne miasto, przygnębiało ją jeszcze bardziej. Jednak dzisiaj miała zaśpiewać tak, by wszyscy zapomnieli o jej ostatnim, nieudanym koncercie. Skupiała się tylko na tym. Bo potrafiła nie myśleć o problemach, jeśli chodziło o pracę. Na jakąś godzinę przed koncertem podała kartkę z nutami do jej świeżo napisanej piosenki, nie zatwierdzonej przez nikogo, człowiekowi zajmującemu się muzykami, szantażując go wywaleniem z pracy. Setlista nie różniła się bardzo od tej z Paryża. Po Las de la Intuicion, na Amsterdam ArenA rozległy się dźwięki nie znanej nikomu piosenki. 
- To dla ciebie, G. - powiedziała cicho, lecz do mikrofonu. Gerarda co prawda tam nie było, jednak Shakira żywiła nadzieję, że media wspomną o tym momencie koncertu i Pique posłucha, co przez piosenkę przekazała mu jego żona.






Nielegalne






Kto by pomyślał,

że mógłbyś mnie zranić
w sposób w jaki to zrobiłeś.

tak rozmyślny, tak zdecydowany



Odkąd odszedłeś
obgryzam paznokcie dniami i godzinami
i wciąż pytam siebie

Więc powiedz mi teraz,
dlaczego jesteś tak daleko
skoro ja wciąż jestem tak blisko

Nawet nie znasz znaczenia słowa "przepraszam"
Powiedziałeś że będziesz mnie kochał do śmierci,
a jak wiem wciąż jeszcze żyjesz, kochanie
Nawet nie znasz znaczenia słowa "przepraszam"
zaczynam twierdzić, że oszukiwanie serca kobiety powinno być nielegalne

Próbowałam być taka uważna 
na wszystko, czego pragnąłeś
zawsze wspierająca, zawsze cierpliwa
Gdzie popełniłam błąd?
zastanawiam się dniami i godzinami

Tak czy inaczej
życzę wam obojgu najlepiej
mam nadzieję,  że daleko zajdziesz


Nawet nie znasz znaczenia słowa "przepraszam"

Powiedziałeś że będziesz mnie kochał do śmierci,
a jak wiem wciąż jeszcze żyjesz, kochanie
Nawet nie znasz znaczenia słowa "przepraszam"
zaczynam twierdzić, że oszukiwanie serca kobiety powinno być nielegalne


***

Ciężki rozdział do napisania, oj bardzo. :)
Jeszcze kilka  spraw, o których zapomniałam wcześniej powiedzieć.
W opowiadaniu jest 2014, bo tak mi najłatwiej. Wyszła płyta pt. 'Shakira', która tak naprawdę wyjdzie dopiero 25. marca, ale tam mamy jakoś kwiecień. Piosenki, jak właśnie 'Illegal' są z wcześniejszych albumów, ale uznaję, że są nowe na potrzeby opowiadania. To moja interpretacja tych utworów, o tym też chciałam wspomnieć. 

No i wiem, że rozdział słaby. :D

sobota, 18 stycznia 2014

Parte Primero: Inevitable

3.09.2014, Paryż

- Wstawajże, Gerard! Ile można! - krzyczała Shakira, w tym samym czasie rzucając poduszkami w swojego męża.
Ten niechętnie usiadł na brzegu łóżka i przyglądał się, jak Kolumbijka lata po mieszkaniu.
- Na co ty czekasz? Próba za pół godziny, a Paryż cały zakorkowany.
Pique zmrużył oczy próbując zrozumieć, co ona powiedziała. Sepleniła wyjątkowo, ponieważ czesząc się, przytrzymała wsuwki wargami. Co jednak bardziej zadziwiło obrońcę, to słowo 'próba'. Piosenkarka zrezygnowała z nich przy ostatniej trasie koncertowej, bo od zawsze twierdziła, że prawdziwe show zrobi tylko, gdy będzie zachowywać się naturalnie.
- Gdzie Shakira, którą poznałem? - zapytał.
- Tu jestem, kochanie. - uśmiechnęła się i puściła mu oczko.
- Tamta Shaki tyle nie pracowała, nie chodziła na próby i nie skupiała się wyłącznie na pracy. - powiedział, wstając z łóżka.
- Po prostu poznałeś mnie, kiedy właściwie nie pracowałam.
- Skoro nie pamiętasz, to pozwól, że ci przypomnę. Poznałem cię kiedy nagrywałaś Oral Fijacion vol. 2. To chyba praca, prawda?
- Oj, tak. Ale dobrze wiesz, że z czasem trzeba robić więcej, żeby zadowolić ludzi. - uniosła brwi, będąc pewną, że Gerard za chwilę to potwierdzi. Zwykło tak być, że on pochwalał wszystko co robiła ona, a także na odwrót. Choć w tę drugą stronę bywało różnie, szczególnie przez ostatnie miesiące, kiedy jedyny czas jaki para spędzała razem, to ten kiedy spali. Piłkarz odczuł tę przemianę dosyć boleśnie. Wcześniej nie widział świata poza swoją kobietą, a nagle był zmuszony, by zająć się czymś innym niż tylko nią i piłką. Bo football owszem pochłaniał jakąś część jego czasu, ale nie wystarczającą, żeby nie czuć się samotnym w wielkiej willi. Dwie godziny treningów dziennie i średnio jeden mecz na tydzień to zbyt mało zapomnieć. Koledzy z Barcy bardzo cieszyli się na nową płytę Shakiry, jednak tylko dlatego, że pozwoliło to im odzyskać przyjaciela, którego uważali za pantoflarza.  I to właśnie oni okazywali się tym zajęciem, którego mu brakowało w kryzysowych momentach jego związku. Choć ciężko nazwać to kryzysowymi momentami, bo kiedy jego kobieta pojawia się obok niego - problem znika. Wówczas cieszy się jej obecnością, a także ma nadzieje, że dawne chwile zostaną odnowione.
- Ja też jestem człowiekiem i nie czuję się zadowolony. - uśmiechnął się.
Przeklinał do siebie w myślach, bo znów popełnił ten sam błąd. Po raz kolejny jej uległ, oszukał swoje uczucia, a poniekąd także wokalistkę. Ilekroć zaczyna mówić, co o tym sądzi, to zawsze kończy się identycznie. Może los tak chce?
- Już nie długo ci to wynagrodzę. - powiedziała cicho i pocałowała Hiszpana.
Już po chwili oderwała się od niego i zbierała rzeczy to torebki, kiedy mężczyzna się ubierał. Po kwadransie byli gotowi, by wyjść na dół, gdzie czekała cała rzesza fanów pani Mebarak. Tak jak doradzała menagerka Victoria, nie mogła przejść obok nich obojętnie, więc kilku z nim podpisała płyty. Kiedy Gerard usłyszał swoje nazwisko skandowane gdzieś w tłumie, podszedł do swoich fanów i uradowany faktem, że znają go dobrze i we Francji, zrobił z nimi kilka zdjęć, a także złożył autograf na koszulkach. Był tak podekscytowany, że Shakira siłą musiała go stamtąd wyciągać do limuzyny.
- Limuzyna? - zapytał niedowierzając, gdy byli już w jej wnętrzu - Ostatnio jeździliśmy taksówką...
- I wiesz jak to wyglądało? Największa gwiazda muzyki latynoskiej w ledwo jeżdżącym gracie... - westchnęła przewracając oczami.
Ten widok wręcz zszokował wychowanka La Masii. Poczuł się przez moment, jakby właśnie coś mu się śniło i zaraz się obudzi. Te słowa z ust Shakiry były jak strzały wbijane w jego serce. Tego brakowało, żeby Kolumbijce odbiła teraz sodówa. Pique jednak po raz kolejny, powstrzymał się od wypowiedzenia jakichkolwiek słów w jej stronę.

*

W czasie gdy Shakira skupiła się na próbie, Pique wyszedł na zewnątrz by trochę ochłonąć i po raz kolejny przemyśleć sytuacje. Jednak nie przychodziło mu nic do głowy, co mogłoby uratować jego żonę zjedzoną przez potwora. Wtem zadzwonił mu telefon.
- Bonjour! Jak tam Paris? - zapytał uradowany Messi przez telefon.
- Odbiła jej sodówa. - odpowiedział szybko, z wymalowaną powagą na twarzy obrońca z Barcelony.
- Komu? Shaki?! Nie wierzę. - zaśmiał się Leo.
- Tak, wiem. Też bym nie wierzył, gdybym nie zobaczył, ale tak się składa, że niestety widziałem. - westchnął głośno.
- No to masz poważny problem.
- I tylko tyle?
- Co tylko tyle? - zdziwił się napastnik.
- Nie wesprzesz mnie, nie pomożesz?
- Jestem zajęty oglądaniem bajek z Thiago, przeszkadza mu, że gadam przez telefon, bo nie słyszy co mówi Kaczor Donald. - zaśmiał się.
- Więc wyjdź z pokoju.
- Słucham cię, drogi przyjacielu. - mówił Messi wciąż się uśmiechając.
- Nie, to ja słucham ciebie i twoich rad. - 
- Co ja mogę wiedzieć o żonach, którym odbija sodówa?! 
- Dzięki, stary, pomogłeś. - powiedział ironicznie.
- Doobra. To kilka pytań. Kochasz ją?
- Tak. - odpowiedział bez wahania.
- A ona kocha ciebie?
- Tego właśnie nie wiem.
- Więc każ jej to udowodnić, albo pozwól jej odejść. Nie sądzę, żeby cię nie kochała. Niech teraz ona się trochę postara, a co, to tylko mężczyźni od tego są?! - mówił przekonany co do tej teorii Lionel, który tak na prawdę nie pozwolił Antonelli starać się bardziej, niż on sam.
Gerardowi zaświeciła się żarówka w głowie.
- Sprawdź o której jest jakiś lot stąd do Barcelony. - odpowiedział Pique.

*

- Nosz gdzie do cholery on się podziewa?! - mówiła do siebie Shakira, próbując dodzwonić się do swojego męża.
- Shaki, pamiętaj, zero stresu. Na pewno będzie na koncercie. Widziałam, że nudził się na próbie, więc pewnie zwiedza Paryż, czy coś. - przekonywała menago.
- Zero stresu, jasne. - powtórzyła piosenkarka, chowając telefon do kieszeni.
- Teraz idź zrobić makijaż, koncert za godzinę! - uśmiechnęła się Victoria.
Wciąż powtarzając w głowie słowa Victorii o pozbyciu się stresu, Shaki wcale się go nie pozbyła. W dalszym ciągu zastanawiała się, dlaczego niby zwiedzając Paryż nie można odebrać telefonu? Coś tutaj jej nie grało. W trakcie ostatniej trasy koncertowej był obok niej non-stop i specjalnie na tę okazje, przekupił lekarza, by wypisał mu zwolnienie z gry. Tego samego spodziewała się i tym razem, jednak najpierw Geri odmówił symulowania, tłumacząc się ważnymi meczami dla Barcy, a teraz znika bez słowa. Nie rozumiała tylko, dlaczego nagle wszystko tak się zmieniło. Szczególnie, kiedy jej partner również poniekąd pracuje w show biznesie i wie, jak ciężko tam jest. Bolało ją to, że tak na to reaguje i nie pozwala jej choć na chwilę oddać się swojej pasji, czyli muzyce. 


*
Przed samym wyjściem na scenę, Kolumbijka wykonała jeszcze jedno połączenie do Gerarda. Tym razem skutecznie, w końcu usłyszała jego głos.
- Gdzie jesteś? - zapytała zmartwiona.
- W Barcelonie. - odpowiedział bezbarwnie.
- Jak... jak to w Barcelonie? - zapytała, mrużąc oczy.
- Zwyczajnie. Mam już dosyć takiej Shaki. - zakończył.
Jeszcze raz popatrzyła tępo w ekran swojego Samsunga, po czym rzuciła nim o podłogę, przeklinając.
- Shaki, błagam cię. Skup się tylko na występie.On nie jest teraz ważny. - mówiła Victoria, łapiąc piosenkarkę za ramiona. 
Chcąc nie chcąc, Shaki uroniła łzę. Przed wejściem jednak postanowiła pokazać, że jest silna i wyszła na scenę, jak do innej rzeczywistości. 

*

Ten występ już w połowie można było zaliczyć do najgorszych koncertów Shakiry. Po kilku piosenkach nadeszła jednak kolej na Inevitable. Napisała tę piosenkę po kilku tygodniach spotykania się z Gerardem. Dopiero w jej trakcie, poczuła ogromny smutek i ledwo powstrzymywała napływające do jej oczu łzy. To był najlepszy wykon Shakiry na tym gigu.


Nieuniknione


Muszę ci wyznać, 
Że nie umiem robić kawy, 
Nie rozumiem piłki nożnej 
Wierzę, że kiedyś byłam niewierna 
Źle gram w parqués
I nigdy nie zwracam uwagi na czas 

Aby być bardziej szczerą, przyznam, że 
Nikt nie myśli o tobie tak, jak ja 
Chociaż Tobie to jest już obojętne

Muszę ci wyznać, 
Ze nigdy nie kładę się spać przed dziesiątą 
I nie kąpię się w niedziele 
To prawda, że też płaczę raz w miesiącu 
Zwłaszcza, kiedy jest zimno 

Ze mną nic nie jest proste 
Powinieneś to już wiedzieć
Znasz mnie przecież bardzo dobrze
Bo bez ciebie wszystko jest takie nudne 

Niebo jest już znudzone patrzeniem 
Na padający deszcz 
I każdy dzień jest coraz bardziej 
Podobny do wczorajszego 
Nie ma żadnego sposobu 
Na zapomnienie o tobie 
Dlatego kochanie ciebie jest nieuniknione 

Zawsze wiedziałam, że jest lepiej 
Mówiąc o dwojgu ludzi
Zaczynać od mówienia o sobie

Poznasz już sytuację 
Tu wszystko jest coraz gorsze 
Ale przynajmniej jeszcze oddycham 
Nie musisz mówić, że nie wrócisz 
Znam cię dobrze 
W końcu pomyślę co robić dalej

Niebo jest już znudzone patrzeniem 
Na padający deszcz 
I każdy dzień jest coraz bardziej 
Podobny do wczorajszego 
Nie ma żadnego sposobu 
Na zapomnienie o tobie 
Dlatego kochanie ciebie jest nieuniknione 

Zawsze wiedziałam, że jest lepiej 
Mówiąc o dwojgu ludzi
Zaczynać od mówienia o sobie

***

Trochę pozmieniałam, bo ten rozdział miał być drugi, ale nie powiem wam, co za tym idzie. :) Dziękuję za sporo komentarzy pod prologiem i każdego, kto jeszcze nie widział mojego drugiego bloga, zapraszam do lektury:

http://no-me-olviides.blogspot.com

Opowiadanie o chorej na białaczkę dziewczynie, w której zakochał się Messi. Jest w stanie zrobić dla niej wszystko, a przede wszystkim - spełnić jej marzenia.



sobota, 11 stycznia 2014

PROLOGUE

13.09.2006
Berlin, Niemcy


Dziś oczy wszystkich mieszkańców Berlina zwrócone są na hale, w której wieczorem zaśpiewa Shakira. Wydarzenie jest tym większe, ponieważ owym występem Kolumbijka rozpocznie drugą w swojej karierze trasę koncertową. Cały ewent zostanie udokumentowany i wydany w postaci live albumu, a także na płytach video. 


***
- Nasza pierwsza rocznica - powiedziała Shakira do Gerarda, gdy tylko się obudził.
Pogoda za oknem nie była zbyt ciekawa; wiał potężny wiatr, a do tego z nieba chaotycznie lały się krople deszczu. Para przywykła do budzenia się przez barcelońskie słońce, jednak tego dnia znajdowali się w wyjątkowej sytuacji. Z pewnością, gdyby nie kontuzja Pique, obrońcy FC Barcelony, mógłby rozkoszować się znacznie bardziej urokliwą aurą. Jednak zdecydowanie więcej znaczyło dla niego bycie przy swojej partnerce w bardzo ważnych dla niej chwilach. 
- Całe 365 dni z najcudowniejszą kobietą jaką widział świat. - uśmiechnął się piłkarz i podparł głowę na łokciu. 
Na tę wiadomość piosenkarka delikatnie pocałowała go, a następnie podstępnie zrzuciła go z łóżka.
- Będziemy musieli przełożyć świętowanie na wieczór. - mówiła rozbawiona, wychodząc spod pościeli.
- Nie wytrzymamy tego. - zrobił smutną minę.
- Ja wytrzymam. - pomachała palcem Kolumbijka.
- Wiesz, że nie o tobie mówię. - zaśmiał się Pique, po czym popatrzył na swoje krocze.
- No wiesz co! Przekładamy na za tydzień. - pogroziła.
Gerard zerwał się na równe nogi i złapał Shakirę, po czym rzucił ją na łóżko i łaskotał. Spędzili całą godzinę na przytulaniu, całowaniu i wygłupianiu się. Zupełnie nieświadomi tego, że tylko na nich czeka ogromna grupa ludzi.
- Czy ty nie jesteś czasem spóźniona na próbę? - zaśmiał się Hiszpan.
- Nieważne, chcę tak z tobą leżeć do końca świata. - wtuliła się w niego pani Mebarak.
Sielankę przerwał głośny dzwonek telefonu Shakiry. Odebrała go i włączyła głośnik.
- Gdzie ty jesteś? Od 30 minut powinna trwać próba, ale ciebie wciąż tutaj nie ma i nie możemy zacząć! - krzyczała kobieta.
- Ciebie też miło słyszeć, Victorio. - uśmiechnęła się patrząc na swojego chłopaka.
Victoria była tą osobą, której tak na prawdę w żadnym możliwym momencie życia nikt nie chciałby słyszeć. Typ człowieka, który zatraca się w swojej pracy na tyle, że nie widzi nic poza nią. Oprócz tego, jako menager, bardzo wpływa na życie innych. Choćby poza pracą była naprawdę miłą osobą (a nie jest), to wciąż pozostanie do niej pewny uraz, głównie przez jej posadę.
- Shakira, zrozum mnie. Jeśli się tu nie pojawisz, to ja dostanę po głowie.
- Dobrze wiesz, że od początku nie chciałam żadnych prób. Niech tancerze robią co chcą, oni nie są mi potrzebni. Dobrze wiesz, że fani i tak przyjdą na mój koncert. 
- Uch, dlaczego trafiła mi się taka uparta pracodawczyni? Teraz przychodzą, ale jeśli wciąż będziesz odwalać taką manianę, to w końcu ich stracisz.
- Nie przyjdę na żadną próbę! - zakończyła bardzo szybko i nacisnęła czerwoną słuchawkę.

***

Po sześciu godzinach oglądania filmów, przytulania, kompletnego lenienia się i 125 nieodebranych połączeniach, nadszedł czas by skierować się na Stadion Olimpijski. Do koncertu zostały dwie godziny, ale wciąż masa przygotowań. Oboje goście apartamentu nowożeńców w najlepszym berlińskim hotelu wzięli prysznic, po czym ekstremalnie szybko ubrali się i minimalnie ogarnęli, ze względu na kompletny brak czasu, a do tego godzinę szczytu na ulicach. Zarówno Shakira jak i Gerard mieli założone okulary przeciwsłoneczne i kaptury. Możliwe, że przemkną tak szybko do taksówki, żeby nikt ich nie zauważył. 
- Na Stadion Olimpijski. - powiedział Hiszpan siadając na tylnym siedzeniu samochodu, zaraz obok blondynki.
Po 20 minutach byli już na miejscu. Weszli tylnym wejściem, od razu za kulisy. Tam Shaki była zmuszona, by pożegnać się z Gerardem, który poszedł zająć swoje miejsce w sektorze VIP. 
- Powinnam cię udusić! - krzyknęła menago zachodząc drogę piosenkarce.
- Zrób to po koncercie. - wyminęła ją i poszła do garderoby. 
W środku czekał na nią makijażysta. Nałożył na nią jedynie podkład, podkreślił jej rzęsy i na tym skończył się jej make-up. Gdy mężczyzna wyszedł, Kolumbijka założyła na siebie przygotowaną jedną z pięciu kreacji na dzisiejszy wieczór. Bluzka rozcinana na brzuchu i skórzane spodnie. 
Ostatni raz popatrzyła na siebie w lustrze, mówiąc "dasz radę". Motywacja właściwie nie była jej potrzebna, ponieważ nie odczuwała ani stresu, ani poczucia, że coś pójdzie nie tak. 
Po wyjściu z pomieszczenia, jeden z ludzi pracujących przy występie skierował ją na platformę, która wjedzie do góry, aż na scenę. Przedstawił jej kilka szczegółów dotyczących schodzenia ze sceny, aż w końcu dał jej spokój i cała ekipa w tym Shakira czekała na wejście na estradę. Brzmiała już intro przed pierwszą piosenką - Pienso en Ti. Gdy tylko gwiazda pojawiła się w zasięgu wzroku publiczności, rozległy się głośne okrzyki. Shakira bardzo zadowolona, przywitała się z fanami i już po chwili zaczęła genialny występ. Bezbłędnie odśpiewała utwór otwierający nie tylko koncert, ale całą trasę. Po tym dała genialne show, performując utwory jak Whenever, Whenever; Rules, Fool, a także Objection (Tango). Po tych numerach nadszedł czas na spokojniejsze piosenki, jak zostało to zaplanowane. Tak, by Shakira na chwilę odsapnęła. Nikt jednak nie planował, że przedstawiona zostanie piosenka The One, a więc dopiero sama piosenkarka przekazała muzykom, że właśnie to mają grać. 
- To dla ciebie, G. - powiedziała z uśmiechem na twarzy, gdy rozległy się pierwsze dźwięki ballady. 



Więc, znalazłam powód by golić moje nogi
Każdego ranka
I jest kogoś, na kogo mogę liczyć
By zabrał mnie na dyskotekę w piątkowy wieczór
A potem do kościoła w niedzielę
By wymyślić trochę więcej marzeń
I pewnego dnia pomyśleć o dzieciach
Lub po prostu zaoszczędzić trochę pieniędzy

Jesteś jedynym, którego potrzebuję
Droga do domu jest zawsze długa
Lecz gdy jesteś blisko mnie, radzę sobie
Tylko Ciebie potrzebuję
moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero przy Tobie
Ponieważ nie ma nic, jak Twój spleciony słońcem uśmiech
W świecie pełnym nieznajomych
Tylko Ciebie znam

Więc, nauczyłam się gotować i wreszcie pozbyłam się kuchennej fobii
Więc, mam ramiona by się wtulić
Gdy widzę ducha lub rozmyślam,
co przynosi bezsenność.
Przy kupowaniu większej ilości rzemieni
i pisaniu radosnych piosenek
zawsze przyda się pomoc drugiej osoby

Tylko Ciebie potrzebuje
Tylko Ciebie potrzebuje
Razem z Tobą, moje prawdziwe życie dopiero się zaczęło
Tylko Ciebie potrzebuję
Nic nie jest takie, jak twój spleciony słońcem uśmiech
Nic jak twoja miłość
Nic jak twoja miłość
Nic jak twoja miłość


***************

Witam na nowym blogu! :) Bohaterowie już przedstawieni i jest tylko jedno co mogę wam jeszcze o tym blogu powiedzieć: będzie 10 rozdziałów + epilog. Jeśli chcecie być informowani, proszę tutaj linka do aska, twittera, albo fejsbuka.