Prawdopodobnie gdyby nie zmęczenie po koncercie, Shakira nie zasnęła by tej nocy. Zajęłaby się użalaniem nad sobą, bądź też zastanawianiem się, jak jej mąż mógł ją tak skrzywdzić. Poczuła się upokorzona w momencie, w którym dowiedziała się o powrocie Gerarda do Barcelony. Przez zamieszanie jakie tym wywołał, padło wszystko. Najważniejszy występ tej trasy koncertowej wypadł na tyle fatalnie, że sama wokalistka chciałaby go jak najprędzej wyrzucić z głowy. W głębi duszy tęskniła za Hiszpanem, jednak była na niego wściekła. Nie umiała przyjąć do wiadomości tego, że resztę trasy spędzi w samotności, tylko przez niewiedzę Pique. Ten zaś czuł się niekochany odkąd jego żona zajęła się nagrywaniem płyty. Oczekiwał dowodów miłości ze strony Kolumbijki, ponieważ jej praca ostatnimi czasy zdawała się być ważniejsza. Ona nie widziała problemu. Potrafiła zaakceptować, gdy piłkarz wybierał czasem trening czy mecz, miast jej. To była jego praca, którą kochał. Tym bardziej czuła złość, kiedy on zostawił ją przez brak zrozumienia do jej drugiej miłości. Uważał to za zdradę.
*
Kiedy Shakira w hotelu nie chciała wygrzebać się z łóżka, w willi Messich w Barcelonie wszyscy byli już na nogach. Lionel oglądał kreskówki ze swoim synem w salonie, a Antonella szykowała śniadanie w kuchni przyłączonej do tego pomieszczenia. Jak zwykle, cała rodzina była w dobrym humorze. Oni przeżyli już tyle, że życie nie będzie w stanie podstawić im więcej kłód pod nogi.
Zadzwonił dzwonek do drzwi, a Anto krzyknęła "otworzę!" i ruszyła w ich stronę.
- Już wróciliście z Paryża? - zapytała Argentynka mrużąc oczy, gdy zobaczyła Gerarda.
- Ja już wczoraj? - powiedział, gdy przywitał się z Antonellą buziakiem w policzek i wszedł do środka.
Pani Messi zamknęła drzwi i nie wiedząc o co chodzi, przyglądała się Hiszpanowi. Przywitał się z Leo, a także z Thiago i usiadł na kanapie. Antonella zasłoniła im telewizor.
- Gdzie jest Shaki? - zapytała opierając ręce na biodrach.
Antonella przyjaźniła się z Shakirą, stąd też była poinformowana co do jej aktualnej lokalizacji.
- W Paryżu. - odpowiedzieli chórem, na co zaśmiał się mały Thiago.
- Więc czemu ty jesteś tutaj? - zadała pytanie siadając na kanapie i biorąc synka na kolana.
- Pokłóciliśmy się. - powiedział Hiszpan robiąc głupie miny do małego Messiego.
- Wy się nie kłócicie, a ty nigdy byś jej nie zostawił. - zakpiła brunetka.
- Najwyższy czas, żeby coś zrozumiała.
- Mogę wiedzieć, co do cholery zrozumiała? - zdenerwowała się.
- Chcę od niej dowodów miłości. - uniósł brwi.
- I dlatego zostawiłeś ją samą w trasie? - uderzyła się dłonią w twarz - Ona tam zginie...
- To był pomysł twojego męża - uniósł ręce.
- Wcale nie musiałeś tego robić. - usprawiedliwiał się Leo.
- Obydwoje jesteście siebie warci. - rzuciła poduszką w swojego męża, odłożyła syna na kanapę i złapała za telefon.
*
Upokorzona wczorajszym koncertem Shakira nie miała zamiaru wychodzić z łóżka tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Przelewała swój 'zawód miłosny' na kartki papieru, co tworzyło powoli dobrą piosenkę. Wylała przy tym kilka łez. Gdy szła po gitarę, by dobrać właściwą melodię do jej nowego dzieła, usłyszała dzwonek telefonu. Spodziewała się swojej menagerki, jednak na ekranie pojawił się numer jej przyjaciółki Antonelli.
- Shaki? Co się stało między tobą, a Gerim? - zapytała Argentynka, gdy piosenkarka odebrała.
- Jego zapytaj. Pojechał bez słowa.
- Wiem tyle, że chce dowodów miłości.
- Chcieć to sobie może. To on odjechał i to on ma romans, nie ja.
- Romans?! - krzyknęła Antonella.
- Tak podejrzewam. Anto, nie mam jak gadać, kończę pisać piosenkę. Za kilka godzin będę w Barcelonie, wpadnę do ciebie. Zadbaj, żeby Pique tam nie było, chce już o nim zapomnieć. Pa, kochana. - rozłączyła się.
Była pewna co do słów 'chcę o nim zapomnieć', ponadto, była bardzo konsekwentna. Bez wątpienia jest silną kobietą i jeśli coś chce, to to zrobi. Jednak zapomnienie o mężczyźnie, z którym tyle ją łączyło, którego kochała, dla którego zrobiłaby wszystko nie mogło być łatwe. Tak na prawdę, to było niemożliwe. Oszukiwała się, bo wcale nie chciała wyrzucić go ze swojej głowy. Była na niego zła, to normalne, że myśli się wtedy o najgorszym. Jedyne czego była w stu procentach pewna, to to, że jej mąż nie ma racji.
*
Słynne trio, czyli Cesc Fabregas, Gerard Pique i Carles Puyol powróciło. Od dłuższego czasu jego 'funkcjonowanie' nie było często takie samo, a czasem z tria robił się duet. Teraz jednak, kiedy Gerard
poczuł trochę wolności, może bawić się z przyjaciółmi jak przed laty. Tylko Cesc musi nad sobą wyjątkowo panować, by nie zdradzić swojej żony.
- No, no, wrócił prawdziwy Geri! - klepnął przyjaciela Puyol, kiedy siedzący przy barze Pique nawiązywał kontakt wzrokowy z opaloną brunetką.
Gerard uśmiechnął się szeroko i ruszył w jej stronę. Siedziała przy stoliku z koleżanką, jednak gdy piłkarz wstawał z miejsca, ktoś zaprosił ją do tańca. Wykorzystał sytuacje i usiadł obok brunetki.
- Gerard. - wyciągnął rękę w jej stronę.
- Nuria - uśmiechnęła się, jednak zignorowała gest - Grasz w Barcy, prawda?
- Tak. - pomachał głową potwierdzająco - Zatańczymy? - uśmiechnął się.
- Jasne. - powiedziała, po czym wstała - Czy ty czasem nie jesteś z Shakirą?
- Nie przejmuj się tym teraz. - powiedział, obejmując ją rękoma wokół talii i przyciągając jej ciało do swojego. Byli już na parkiecie i oddali się tańcu.
*
Podróż z Paryża do Barcelony nie trwała długo. Prosto z lotniska, Shakira pojechała odwiedzić Antonellę. Chciała, by ta ją trochę wsparła. Wciąż nie mogła zrozumieć zachowania Pique, wciąż zadawała sobie pytanie, co zrobiła źle. Była dla niego wszystkim, a on był wszystkim dla niej. Zrobiła dla niego wiele rzeczy wbrew własnym upodobaniom. Wyszła za niego za mąż, choć jest przeciwna związkom na papierze. Pisała dla niego piosenki, dedykowała mu je na każdym koncercie, tańczyła dla niego, uczyła się zasad piłki nożnej i chodziła na jego mecze. Nie zdawała sobie jednak sprawy, że w pewnym momencie przestała się dla niego poświęcać. Że w pewnym momencie, to on, a nie ona mógł poczuć się zraniony.
Zadzwoniła do drzwi willi Leo i Antonelli. Otworzyła jej przyjaciółka z synkiem na ręce, był ubrany w piżamę, wciąż jednak skory do zabaw. Przywitała się z Argentynką i wzięła Thiago, po czym skierowała się do salonu.
- Gdzie Leo? - zapytała Shakira siadając na kanapie, przy tym stawiając Thiago na ziemię. Ten szybko pobiegł do zabawek.
- Na górze. Możesz go udusić. - uśmiechnęła się brunetka.
- Nieee, czemu miałabym to zrobić? - zaśmiała się Shaki.
- Bo on podsunął Gerardowi genialny pomysł powrotu.
- Okej, gdzie jest Leo? - uśmiechnęła się Kolumbijka, która starała się nie okazywać słabości.
- Ile jeszcze razy mam mówić... Chciał pomocy, to pomogłem. Zapytałem tylko, czy kocha Shaki, a kiedy zapytałem czy Shaki kocha jego, kazał mi sprawdzić lot. To nie ja. - mówił schodząc po schodach.
Wziął Thiago na ręce i oznajmił, że idzie położyć go spać.
Panowała cisza.
- Kłóciliście się ostatnio? - zapytała Anto.
- Nie. To znaczy, w dzień koncertu, rano. Mówił, że dużo pracuję, ale, czy ja wiem... to nie była kłótnia.
- Niech mi jeszcze raz ktoś powie, że to kobiety są niekonkretne... - westchnęła Argentynka.
- Skrzywdził mnie. Odszedł bez słowa. To znaczy, chyba odszedł, bo to wygląda na koniec... - powiedziała cicho.
- Nie, Shaki, to nie jest koniec! - uśmiechnęła się - On po prostu czuje się... zaniedbany? Tęskni za tobą.
- I dlatego musiał mi to robić?
- O to samo go zapytałam. Ale kochasz go, prawda? - uśmiechnęła się Antonella.
- Tak.
- To zrób to dla was i pokaż mu, że go kochasz. Stać cię na to, Shaki. - złapała Shakirę za dłoń.
- To uraża moją dumę. - westchnęła.
- Przestań się nią przejmować. Pamiętasz, jak przekonywałaś mnie, że miłość jest najważniejsza?
- Nie. Wiesz co, Anto... ja po prostu nie pozbierałam się jeszcze po tym felernym incydencie, więc może daj mi trochę czasu i dopiero wtedy pomyślę, ile jestem w stanie dla niego zrobić. - wyrwała ręce i wstała z kanapy.
- Okej, nie naciskam. - podniosła ręce.
- Pójdę już. Cześć. - wzięła torebkę i skierowała się w stronę drzwi.
*
Następnego dnia była już w Amsterdamie. To szare, ale mimo wszystko piękne miasto, przygnębiało ją jeszcze bardziej. Jednak dzisiaj miała zaśpiewać tak, by wszyscy zapomnieli o jej ostatnim, nieudanym koncercie. Skupiała się tylko na tym. Bo potrafiła nie myśleć o problemach, jeśli chodziło o pracę. Na jakąś godzinę przed koncertem podała kartkę z nutami do jej świeżo napisanej piosenki, nie zatwierdzonej przez nikogo, człowiekowi zajmującemu się muzykami, szantażując go wywaleniem z pracy. Setlista nie różniła się bardzo od tej z Paryża. Po Las de la Intuicion, na Amsterdam ArenA rozległy się dźwięki nie znanej nikomu piosenki.
- To dla ciebie, G. - powiedziała cicho, lecz do mikrofonu. Gerarda co prawda tam nie było, jednak Shakira żywiła nadzieję, że media wspomną o tym momencie koncertu i Pique posłucha, co przez piosenkę przekazała mu jego żona.
Nielegalne
Kto by pomyślał,
że mógłbyś mnie zranić
w sposób w jaki to zrobiłeś.
tak rozmyślny, tak zdecydowany
Odkąd odszedłeś
obgryzam paznokcie dniami i godzinami
i wciąż pytam siebie
Więc powiedz mi teraz,
dlaczego jesteś tak daleko
skoro ja wciąż jestem tak blisko
Nawet nie znasz znaczenia słowa "przepraszam"
Powiedziałeś że będziesz mnie kochał do śmierci,
a jak wiem wciąż jeszcze żyjesz, kochanie
Nawet nie znasz znaczenia słowa "przepraszam"
zaczynam twierdzić, że oszukiwanie serca kobiety powinno być nielegalne
Próbowałam być taka uważna
na wszystko, czego pragnąłeś
zawsze wspierająca, zawsze cierpliwa
Gdzie popełniłam błąd?
zastanawiam się dniami i godzinami
Tak czy inaczej
życzę wam obojgu najlepiej
mam nadzieję, że daleko zajdziesz
Nawet nie znasz znaczenia słowa "przepraszam"
Powiedziałeś że będziesz mnie kochał do śmierci,
a jak wiem wciąż jeszcze żyjesz, kochanie
Nawet nie znasz znaczenia słowa "przepraszam"
zaczynam twierdzić, że oszukiwanie serca kobiety powinno być nielegalne
***
Ciężki rozdział do napisania, oj bardzo. :)
Jeszcze kilka spraw, o których zapomniałam wcześniej powiedzieć.
W opowiadaniu jest 2014, bo tak mi najłatwiej. Wyszła płyta pt. 'Shakira', która tak naprawdę wyjdzie dopiero 25. marca, ale tam mamy jakoś kwiecień. Piosenki, jak właśnie 'Illegal' są z wcześniejszych albumów, ale uznaję, że są nowe na potrzeby opowiadania. To moja interpretacja tych utworów, o tym też chciałam wspomnieć.
No i wiem, że rozdział słaby. :D

